Masz 5 minut. Weź kartkę i napisz jedno zdanie:
„Zmiana, o której teraz myślę to: …..”
Zastanów się, czego się w niej boisz. Nazwij strach dokładnie – nie „boję się zmiany”, tylko: boję się, że się pomylę, boję się reakcji innych, boję się, że nie udźwignę konsekwencji.
Im bardziej doprecyzujesz, tym mniejsza jego siła. Strach rośnie wtedy, gdy w głowie odgrywasz scenariusze na zaś i nie wiesz tak na prawdę, co czeka Cię na tej nowej drodze. Natomiast odwaga wraca, gdy dajesz jej dowód, nie obietnicę. Ona nie rośnie od afirmacji. Rośnie od doświadczenia. Od jednego działania, które pokazuje: „mogę się bać i nadal iść”. Strach wtedy nie znika. Ale przestaje rządzić. Siada obok. I dokładnie wtedy odwaga zaczyna nabierać siły.
Poprowadź swój wewnętrzny dialog ze strachem i odwagą i odpowiedz sobie na pytania:
– Czego boję się w tej zmianie?
– Czego ten strach próbuje pilnować?
– Czego ten strach potrzebuje?
– Gdzie w tym wszystkim jest moja odwaga?
– Czego ona potrzebuje, żebym mogła zacząć działać?
I pamietaj: nie wybierasz między strachem a odwagą.
Dajesz im miejsce przy tym samym stole.
A jeśli chcesz, żebym poprowadziła Cię dalej i głębiej — napisz w komentarzu odwaga.

