Kiedy kobieta za długo nosi spodnie…
…ciało i serce zaczynają tęsknić za równowagą.
„Mam wrażenie, że cały czas muszę nosić spodnie. Jestem zmęczona. Ciągle organizuję, decyduję, kontroluję, dowożę. Nie pamiętam, kiedy ostatnio po prostu byłam sobą.”
Dorastałam wśród mężczyzn.
Koledzy, kuzyni, sąsiedzi. W moim najbliższym otoczeniu nie było żadnej dziewczynki.
Bawiłam się autami, chodziłam po drzewach, grałam w chłopięce gry – rywalizujac z nimi wyścigach samochodowych.
Bawiłam się autami, chodziłam po drzewach, grałam w chłopięce gry – rywalizujac z nimi wyścigach samochodowych.
To męski świat w dużej mierze ukształtował mój sposób patrzenia na życie – nauczył mnie konkretu, odpowiedzialności i szukania rozwiązań zamiast wymówek.
Ale nigdy nie straciłam swojej kobiecości.
Empatii.
Łagodności.
Czułości.
Wrażliwości.
Ale przez lata wydawało mi się, że trzeba wybrać jedno albo drugie.
Być silną albo czułą.
Stanowczą albo wrażliwą.
Dzisiaj wiem, że największa siła rodzi się wtedy, gdy oba te światy są w równowadze.
Męski pierwiastek daje kierunek, strukturę i sprawczość. Prowadzi do celu.
Kobiece serce i intuicja pozwalają zatrzymać się, usłyszeć emocje, budować relacje i z uważnością towarzyszyć drugiemu człowiekowi.
To właśnie z tej równowagi narodził się mój sposób pracy jako coacha.
Wierzę, że kobieta nie musi wybierać między siłą a delikatnością.
Może być jednocześnie zdecydowana i czuła.
Odważna i wrażliwa.
Skuteczna i blisko siebie.
To właśnie w tym balansie kobieta odzyskuje spokój, energię i poczucie, że znowu żyje w zgodzie ze sobą.

