„Chcę już być ekspertką!” – o największej pułapce każdej zmiany
Czy Ty też – zapisując się na nowy kurs, szkolenie, program – myślisz sobie:
„Chcę już to ogarniać. Robić to profesjonalnie i bez potknięć.”
Bez gubienia w zadaniach.
Bez zadawania pytań. Bez „dzień dobry, jestem początkująca”.
Tymczasem… jesteś na początku.
Ale z doświadczenia wiem, że wtedy pojawia się nasz wewnętrzny sabotażysta i potrafi nam podciąć skrzydła jak nikt inny szepcząc:
„Wszyscy już wiedzą więcej”,
„Znowu odstaję”,
„Może jednak to nie dla mnie…”
Brzmi znajomo?
To właśnie jedna z największych pułapek każdej zmiany.
👉 Bo każda nowa umiejętność, każda przemiana – przechodzi przez etapy. Każdy z nich jest ważny. Każdy z nich czegoś uczy.
I nie da się go przeskoczyć.
Pierwszy etap to:
🔹 Nowicjuszka z efektem WOW
„Nie wiem, czego nie wiem – ale jestem zachwycona i pełna potencjału!”
Masz ogromny zapał, ekscytację, czujesz moc startu. Jeszcze nie wiesz, co Cię czeka – ale to Cię nie zatrzymuje. To piękny moment – ale po nim często przychodzi dołek…
🔹 Wtedy pojawia się Wtajemniczona i przeciążona
„Wiem, czego nie wiem… i zaczynam wątpić, że dam radę.”
Ekscytacja mija. Pojawia się chaos, zwątpienie, porównywanie się. Znasz już narzędzia, ale nie potrafisz jeszcze ich używać płynnie. To najtrudniejszy moment – tu najwięcej osób się wycofuje. A to właśnie tutaj potrzebujesz wsparcia, nie nowej wiedzy.
🔹 Jeśli nie zwątpisz, pojawi się Działająca z wątpliwościami
„Wiem, co robię… ale nadal nie wierzę, że robię to dobrze.”
Masz już umiejętności, ale wewnętrzny głos pyta: „Udało ci się, ale to fart, przypadek, nadal jesteś niewystarczająca, by powiedzieć o sobie ekspert.” I wtedy potrzebujesz zaufania – do siebie i do procesu. I może jednego zdania od kogoś, kto powie: „Jesteś dalej, niż Ci się wydaje.”
🔹 Na końcu czeka Samodzielna i świadoma
„Wiem, co robię – i robię to po swojemu.”
Działasz. Czujesz się pewnie. Pozwalasz sobie na własne rozwiązania. Eksperymentujesz i czujesz fun. Już nie potrzebujesz sztywnych ram – tylko przestrzeni. I od czasu do czasu: życzliwego spojrzenia z boku.
🔍 A teraz mikroporada:
Nie oczekuj od siebie, że wejdziesz na nową ścieżkę… jak weteranka.
Zatrzymaj się i zapytaj uczciwie:
👉 Gdzie jestem dzisiaj?
👉 Czego naprawdę potrzebuję, żeby pójść dalej?
Bo może nie chodzi o więcej wiedzy. Tylko o więcej wyrozumiałości.
Dla siebie. Dla procesu. Dla tego, że rozwój to nie sprint, a droga.
A coaching?
To światło latarki, świeci tam, gdzie do tej pory był cień.
I pomaga Ci zrozumieć, gdzie jesteś – i co może Cię wspierać teraz.

